MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Adrian Przyborek z Pogoni Szczecin: Taka jest piłka, że czasami trzeba tej fantazji dodać do gry

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Adrian Przyborek odebrał od starszych kolegów gratulacje po golu z Ruchem Chorzów.
Adrian Przyborek odebrał od starszych kolegów gratulacje po golu z Ruchem Chorzów. Andrzej Szkocki/Polska Press
17-letni Adrian Przyborek był jednym z bohaterów piątkowego spotkania Pogoni Szczecin z Ruchem Chorzów. Zdobył jedną z bramek, czyli swoją pierwszą w PKO Ekstraklasie. Po meczu wychodził z szatni w koszulce Realu Madryt.

Można powiedzieć, że doborem koszulki wyznaczasz sobie pewną drogę. W meczu z Ruchem postawiłeś kolejny krok w ekstraklasie, bo zdobyłeś pierwszą bramkę.
Adrian Przyborek: Coś tak przeczuwałem, że to może być szczęśliwa koszulka na ten dzień. I jest ten pierwszy gol. Cieszę się bardzo z tego, ale czekam na więcej. Obiecuję, że postaram się cały czas trzymać formę i coś jeszcze strzelić.

Ten gol po rzucie rożnym to był przypadek czy przemyślana akcja?
Piłka nie do mnie miała polecieć, ale tak się to potoczyło, że trafiła do mnie. Co mogłem innego zrobić? Po prostu oddałem strzał. Trochę szczęścia było, bo nie chciałem w ten sposób uderzyć. Ale też można powiedzieć, że szczęściu trzeba pomóc. Najważniejsze, że wpadło.

Młodzieńcza fantazja?
Pewnie. Taka jest piłka, że czasami trzeba tej fantazji dodać do gry.

Brak gola mącił Ci trochę spokój w głowie?
Tak, ale chyba jak każdemu ofensywnemu zawodnikowi. Ale też starałem się na tym nie skupiać za mocno, bo wiedziałem, że to drużyna jest na pierwszym miejscu. Wiedziałem, że ten gol w końcu przyjdzie. Trzeba było na niego trochę poczekać, ale w końcu się doczekałem.

Strzeliłeś gola na 2:0 i w zasadzie zamknąłeś ten mecz, bo Ruch nie mógł już takiej straty odrobić.
W pierwszej połowie nie graliśmy jakiejś niesamowitej piłki i to sobie powiedzieliśmy w przerwie w szatni. Nie graliśmy jak Pogoń, ale wychodząc na II połowę to się zmieniło na lepsze. Mieliśmy przewagę, każdy chciał dać z siebie 110 procent. Strzeliliśmy kolejne trzy bramki.

Nie odpuściliście nawet przy 3:0. Cały czas atak.
Jesteśmy takim zespołem, który cały czas chce więcej. To też pokazaliśmy.

Piast Gliwice – wasz kolejny przeciwnik – będzie się bał występu w Szczecinie.
Zobaczymy. W piłce wszystko się może zdarzyć, ale na pewno będziemy chcieli wygrać ten mecz.

Patrzycie w tabelę
Nie. Kompletnie nie analizujemy tego, co się dzieje w tabeli, ale skupiamy się tylko na sobie.

Rozmawiał Jakub Lisowski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński